Oglądając wczoraj  wywiad z panem Dereszem , z  niedowierzaniem słuchałem jego wywodów .  Stwierdzam ze smutkiem , że jakakolwiek polemika wydaję się bezcelowa .  Ten pan jest tak bardzo zdeklarowany politycznie , że przedstawianie go jako bezstronnego , jest nieporozumieniem .

Słuchając o tym , że najbardziej taktownym rozwiązaniem jest wywiezienie krzyża z pałacu , mam inny pomysł .

Krzyż powienien pozostać nadal w kaplicy prezydenckiej  10.10 .2010 !   Z tym jednak zastrzeżeniem , że w niedzielę , ogłosi się coś na kształt '' dnia otwartego'' .  Przypominam , że takie dni otwarte to przecież częsta  praktyka przy innych okazjach , w wielu innych instytucjach . Należy wymusić na władzy , by każdemu kto tego będzie chciał , stworzyć możliwość modlitwy w kaplicy prezydenckiej . Czy przy tablicy i krzyżu tam umieszczonym mogą się modlić tylko '' wybrańcy '' ? 

Naród pół roku temu , w szczerym odruchu serca , setkami tysięcy czuwał przy trumnie prezydenta Polski . Myślę , że wspaniałomyślna kasta , także tym razem nie będzie miała nic przeciwko temu !

Chyba , że się jednak mylę ?